Krzyż ze śmietnika

Krzyż ze śmietnika

– Czy wiesz co ludzie wyrzucają na śmietnik? –  mówi do mnie przez telefon bezdomna kobieta.- Na śmietniku lądują krzyże, święte obrazy, jak można to wyrzucać, pełno jest tego – kontynuuje.
Jest sobota, na wózku wśród puszek ma ona pakunek z ubraniami dla Mariusza, aby mógł w niedzielę iść do kościoła na mszę świętą i co miesięczne spotkanie uwielbieniowe tuż po niej.

– O patrz podczas naszej rozmowy właśnie znalazł się Mariusz, ale numer! -ze zdziwieniem w głosie mówi kobieta.

– Wy tu sobie rozmawiacie, podczas gdy ja znalazłem na śmietniku o taki mały złoty krzyżyk na podstawce, takie stawia się na kolędzie na stole. – mówi oddany do telefonu bezdomny Mariusz

To takie wypełnienie, myślę sobie – rozmowa o krzyżach na śmietnikach i znaleziony krzyż, zapamiętałam ten moment.

Potem była wspólna niedzielna msza święta i uwielbienie z bębenkiem i pieśnią „Bo jak śmierć potężna jest miłość ” i chałki w koszyku.

I była też sobotnia kolęda taka po ciemku przy świecach w mieszkaniu bez prądu ale z herbatką zagrzaną na kuchence gazowej na naboje, podczas której na stole stał ten sam mały złoty krzyżyk ze śmietnika, a my śpiewaliśmy kolędy.

– Zabierz ten krzyżyk i opiekuj się nim, kiedy wyjadę. – mówi Mariusz

I po sobocie była niedziela, wspólna msza przed odjazdem w nowe – czy wiesz, że na spowiedzi usłyszałem, że Jezus jest najlepszym Przyjacielem.

Krzyż od stycznia 2018 stał w moim domu,  tuż obok Aniołów, na kredensie przy stole na którym każdego dnia spożywamy posiłki. Stał i czekał. Często brałam go w ręce, stanowił on namacalny dowód tego, co się dokonywało.

***

Właśnie weszliśmy do jednej z sal w Domu. Na dużym drewnianym stole stawiam małe świąteczne torby z drobiazgami. Czekałam na ten moment.

– Mariusz mam tutaj coś, co na pewno pamiętasz, stał u mnie w domu tyle czasu, i wiesz czuję że to jest najlepszy moment, aby Ci go przekazać ponownie – mówię wyjmując jednocześnie z torby mały złoty krzyżyk, ten krzyżyk ze śmietnika znaleziony w listopadzie dwa lata temu. Chwilę trzymam go w ręku i podaję Mariuszowi nic więcej już nie mówiąc.

A on uśmiecha się, bierze do ręki krzyżyk całuje go i bez słów podaje swojej rodzonej siostrze Ewelinie.

Nic nie trzeba było więcej mówić! To wystarczyło, za wszystko.

Ileż cudów Jezus dokonał od momentu znalezienia tego krzyża na śmietniku do dnia dzisiejszego!

Wydarzyło się naprawdę. / 04.11.2017 Toruń, / 20.01.2018 Toruń, / 10.12.2019 Koszalin/

Niech Jezus będzie uwielbiony!