Namaszczenie chorych: nigdy „za późno”, nigdy „za często”
Jan leżał w szpitalu, sparaliżowany i w śpiączce. Jego usta nie mogły się poruszać, oczy nie mogły mrugać, a żadna część jego ciała nie poruszyła się w proteście, gdy usłyszał, jak lekarze mówią do siebie: „Nie żyje… nic więcej nie da się dla niego zrobić”. Jan został uznany za zmarłego. Słyszał to wszystko z przerażeniem,…
Dowiedz się więcej