Objawienie Oblicza Świętego na Chuście Świętej Weroniki, 6 stycznia 1849 roku.
W sobotę, 6 stycznia 1849 roku, w Bazylice Świętego Piotra w Watykanie wydarzył się cud, który został odnotowany w dzienniku Bazyliki i potwierdzony przez papieża Leona XIII w liście z 1 października 1885 roku.
Aby w pełni zrozumieć, co się wydarzyło, ważne jest najpierw przypomnienie kontekstu historycznego: w tym czasie błogosławiony papież Pius IX przebywał na wygnaniu w Gaecie w Królestwie Neapolu.

Pie IX à Gaëte, gravure de « L’Illustration » du samedi 9 décembre 1848
Rok 1848 rzeczywiście był świadkiem serii rewolucji w całej Europie.
Rzym – stolica Państwa Kościelnego – nie został oszczędzony rewolucyjnego zapału i niepokojów: 15 listopada 1848 roku Pellegrino Rossi – minister spraw wewnętrznych i finansów, cieszący się całkowitym zaufaniem Piusa IX – został tchórzliwie zamordowany. Papież, widząc narastające niepokoje, stracił poczucie bezpieczeństwa. Pragnienie samodzielnego pełnienia posługi duchowej ostatecznie zmusiło go do opuszczenia Rzymu; udał się po ochronę i azyl do władców Neapolu.
Wygnanie trwało 17 miesięcy. W tym czasie duchowieństwo i wierni Rzymu często organizowali w różnych kościołach Wiecznego Miasta żarliwe nabożeństwa, modląc się do Boga o zakończenie niepokojów i powrót Papieża.
Drugą rzeczą, którą warto wiedzieć (ci, którzy byli w Rzymie i zwiedzili Bazylikę Świętego Piotra z przewodnikiem, mogą to pamiętać), jest to, że Bazylika Świętego Piotra nie tylko mieści grób Księcia Apostołów, ale że przez wieki jej „skarbnica” wzbogaciła się o ważne i cenne relikwie, w tym znaczną część drewna Krzyża Świętego (przywiezionego z Jerozolimy przez cesarzową Świętą Helenę), żelazo włóczni, którą setnik przebił bok zmarłego Chrystusa (odkryte dzięki cudowi w 1099 roku przez Ademara z Monteil w kościele w Antiochii w Syrii, gdzie relikwiarz został zamurowany z obawy przed profanacją przez Saracenów, a następnie zapomniany), oraz całun pobożnej kobiety, która w drodze na Kalwarię otarła zakrwawioną twarz Chrystusa.
Całunowi temu nadano nazwę „Weronika”, będącą skrótem i latynizacją słowa veron 'ikon, co można przetłumaczyć jako „prawdziwy obraz”.
Pomimo bezpodstawnych twierdzeń wielu historyków i badaczy, którzy – wbrew powszechnie przyjętej tradycji – twierdzą, że wizerunek na Całunie Turyńskim jest źródłem „legendy” o świętej Weronice, twierdzę, że są to w istocie dwa odrębne, cudowne wizerunki.

Mattia Preti (1613-1699) : Sainte Véronique
Tradycja wyraźnie je rozróżnia:
1) z jednej strony Całun Turyński – obecnie przechowywany w Turynie, ale czczony w Konstantynopolu aż do straszliwego splądrowania miasta przez krzyżowców (w kwietniu 1204 roku) – który przedstawia trójwymiarowy wizerunek, „wyświetlony” na płótnie, i który pozostaje całkowicie niewyjaśniony przez obecną wiedzę naukową;
2) z drugiej strony płótno, którym ten odważny jerozolimczyk, poruszony współczuciem, otarł pot, krew i ślinę zmieszaną z kurzem, które zabrudziły twarz Zbawiciela. Na tym płótnie był to prawdopodobnie odcisk pozostawiony przez substancje wytarte podczas bezpośredniego kontaktu (a nie projekcja). Był to zatem „zniekształcony” obraz. Podobny efekt uzyskasz, smarując twarz sadzą, a następnie przecierając ją szmatką: nakładając ją na całą powierzchnię twarzy, uzyskasz swój własny portret, ale rysy twarzy zostaną zniekształcone przez swego rodzaju powiększenie, ponieważ wszystkie kontury tego, co zostanie uniesione, zostaną spłaszczone.
Bardzo starożytne tradycje, których dziś już się nie bierze pod uwagę, mówią, że cesarz Tyberiusz słyszał doniesienia o Jezusie, który nawet po śmierci zjednywał sobie uczniów i czynił cuda. Kiedy był ciężko chory, a lekarze nie byli w stanie przywrócić mu zdrowia, dowiedział się, że rzekomo cudowny wizerunek Chrystusa znajduje się w posiadaniu kobiety z grona jego uczniów. Poprosił więc o jego odnalezienie i przyniesienie go do łóżka; usłyszał od niej historię Męki Zbawiciela i został uzdrowiony dzięki kontemplacji Jego wizerunku, tego „Veron 'ikon”, którego imię ostatecznie nadano kobiecie, która skorzystała z cudu.
Cudowny welon pozostał więc w Rzymie, gdzie podobno znajduje się do dziś. Obecnie nie jest już tak otwarcie czczony przez tłumy jak kiedyś, ale nadal się to zdarza.
Podczas pobytu w Rzymie kilkadziesiąt lat temu miałem okazję spotkać starszego franciszkanina, który widział go z bliska za panowania Piusa XII i który wyjaśnił mi, że wizerunek na welonie tak bardzo wyblakł, że stał się prawie niewidoczny gołym okiem.

Wystawa relikwii „Weroniki” w Bazylice św. Piotra w Watykanie
W sobotę, 6 stycznia 1849 roku, kanonicy Bazyliki Świętego Piotra wraz z tłumem wiernych klęczeli przed uroczyście wystawionymi Wielkimi Relikwiami. Wszyscy mogli nagle zauważyć, że na Weronice wyblakły wizerunek stawał się coraz wyraźniejszy, odwzorowując żywe oblicze naszego Pana Jezusa Chrystusa: zniekształcenia zniknęły, ponieważ wzmocnienia spowodowane spłaszczeniem rysów twarzy odzyskały wyrazistość! Była to rzeczywiście twarz Męża Boleści opisanego przez Izajasza, nie w spokoju śmierci, jak na całunie, lecz uchwycona niczym na zdjęciu podczas Drogi Krzyżowej.
W 1849 roku pielgrzymi obecni w Bazylice Świętego Piotra najwyraźniej nie mieli ze sobą aparatów fotograficznych, aby uwiecznić to cudowne wydarzenie (celowo używam słowa „wydarzenie”, ponieważ 6 stycznia przypada święto Objawienia Pańskiego, słowa pochodzącego z greki, oznaczającego właśnie objawienie – w sensie widzenia – a które nasi wschodni bracia i siostry nazywają jeszcze dobitniej „teofanią”, czyli objawieniem Boga). Jedynym dostępnym sposobem na zachowanie pamięci i rozpowszechnienie obrazu tego cudu była rycina: według opisów świadków, rytownik próbował uchwycić rysy twarzy, która ukazała się podczas objawienia, a następnie wykonano odbitki (nie tylko na papierze, ale i na tkaninie) powstałego obrazu. Reprodukcje te zostały rozpowszechnione przez kanoników Bazyliki Watykańskiej, wraz z certyfikatem autentyczności opatrzonym czerwoną pieczęcią lakową Kapituły.

We Francji monsieur Léon Papin-Dupont, znany jako święty mąż z Tours, otrzymał jedną z tych reprodukcji i umieścił ją na honorowym miejscu w swoim salonie, który wkrótce przekształcono w oratorium (patrz > tutaj). Rzeczywiście, łaski, zarówno fizyczne, jak i duchowe, otrzymywane dzięki modlitwie przed tym wizerunkiem i wzywaniu Najświętszego Oblicza Naszego Pana Jezusa Chrystusa, szybko się mnożyły, zgodnie z objawieniami, jakie kilka lat wcześniej w tym samym mieście Tours otrzymała karmelitanka, siostra Marie de Saint-Pierre. W oratorium monsieur Duponta powstało bractwo modlitewne i, co ciekawe, rodzina Martinów zarejestrowała się w tym bractwie. Najmłodsza, Teresa, była głęboko przejęta tym nabożeństwem, tak głęboko zakorzenionym w Karmelu w Lisieux, i dlatego przyjęła imię zakonne Siostry Teresy od Dzieciątka Jezus od Najświętszego Oblicza…
Zakończymy zatem tę relację o cudzie, publikując jedną z modlitw do Najświętszego Oblicza, napisaną przez osobę, którą papież nazwał „największą świętą czasów nowożytnych”:
O Jezu, który w Swojej okrutnej Męce stałeś się
„pohańbieniem ludzi i mężem boleści”,
czczę Twoje Boskie Oblicze,
na którym jaśniało piękno i łagodność boskości,
teraz stań się dla mnie
jak oblicze „trędowatego”!
Lecz pod jego oszpeconymi rysami
uznaję Twoją nieskończoną miłość
i trawi mnie pragnienie, by Cię kochać
i by wszyscy Cię kochali.
Łzy, które tak obficie płynęły z Twoich oczu,
wydają mi się niczym drogocenne perły,
które uwielbiam zbierać,
aby ich nieskończoną wartością kupić
dusze biednych grzeszników.
O Jezu, którego twarz jest jedynym pięknem,
które raduje moje serce,
nie godzę się widzieć tu na ziemi,
słodyczy Twojego spojrzenia,
nie czuć niewysłowionego pocałunku
Twoich świętych ust;
lecz błagam Cię, abyś wyrył na mnie
Swoje boskie podobieństwo,
abyś rozpalił mnie swoją miłością,
aby szybko mnie pochłonęła,
abym wkrótce mógł ujrzeć
Twoje chwalebne oblicze w niebie.
Amen.

Grawerunek Oblicza Świętego z certyfikatem autentyczności
wydany przez Kapitułę Bazyliki Watykańskiej,
w oratorium Mesnil-Marie
źródło do Drodzy Przyjaciele Schroniska Matki Bożej Miłosierdzia, za : http://leblogdumesnil.unblog.fr/2009/01/05/160-lapparition-de-la-sainte-face-sur-le-voile-de-sainte-veronique-le-6-janvier-1849/
